Zapraszam dziś wszystkich na post o kultowych cieniach Maybelline Color Tattoo. Pewnie wiele z Was już o nich słyszało. Ja po przeczytaniu kilku recenzji również postanowiłam zakupić jeden z nich i sprawdzić jak to z nimi jest . Pierwszym zakupionym przeze mnie cieniem był to kolor Crème De Rose 91. Na początku po otworzeniu słoiczka miałam mieszane uczucia lecz postanowiłam dać im szanse. Jeszcze tego samego dnia zakochałam się w nim. Następnego dnia poleciałam do drogerii dokupić trzy inne kolory: Creamy Beige 98, Crème De Nude 93, Vintage Plum 97. Ich konsystencja jest typowo kremowa dzięki czemu można je nakładać pędzlami jak i również palcami . Efekt będzie równie spektakularny przy obu sposobach nakładania. Cienie bardzo długo utrzymują się na powiece. Nie ma efektu niechcianego rolowania ani zbierania się w kącikach. Mogą również służyć jako baza pod cienie suche. Są bardzo przydatne przy wykonaniu szybkiego makijażu do pracy c...